YellowPear

TO WŁAŚNIE DZIĘKI TOBIE REALIZUJĘ CELE

Na ziemi żyje ponad siedem miliardów ludzi. Łączy nas niewidzialna, mocna nić zależności, kontaktów, myśli, emocji. Marzymy, kochamy, przeżywamy trudności. Czasem w samotności, czasem w grupie. Jesteśmy tak różni. A jednak łączymy się w zespoły, działamy wspólnie i wzajemnie mobilizujemy do pracy. Cele realizujemy dzięki pomocy oraz wsparciu innych. Dzięki otwartości stajemy się dla siebie trampolinami do sukcesu.

PROJEKTY I PRIORYTETY

Drugi i trzeci kwartał 2017 roku to jest i będzie dla mnie czas intensywnej pracy. Właśnie ruszył ogromny projekt Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów będzie miało swoją premierę w lipcu. We wrześniu nakładem Wydawnictwa Difin ukaże się książka Marzeny Kud i Kasi Skolimowskiej, w której znajdą się rysnotki mojego autorstwa. W związku z tym musiałam nieco zmodyfikować listę priorytetów. Mimo, że dzięki udziałowi w szkoleniu Ariadny Wiczling „Kurs online w 30 dni” mam gotowy materiał na własny kurs – teoria, praktyka, dokumenty do samodzielnego wydruku – pojawi się on w sieci nieco później niż na początku planowałam. Kiedy ruszy, chcę być z kursantami, na bieżąco służyć radą i wyjaśniać wszelkie pojawiające się zawiłości. Aktualnie nie byłabym w stanie skoncentrować się jedynie na szkoleniu. Niedługo jednak opublikuję formularz zapisu, więc warto zaglądać na bloga, by być na bieżąco.

LUDZIE I JA

Piszę do Ciebie z małej salki szpitalnej, gdzie w żółto – zielonym łóżeczku śpi mój syn Jaś. Zapalenie płuc dopadło go nieoczekiwanie w poniedziałek. Jest słabiutki, ale dziś już nieco bardziej kontaktowy, radosny. Staramy się przetrwać te najtrudniejsze momenty. Nie byłoby to jednak możliwe bez Tych Wszystkich, którzy nam pomagają. Po raz kolejny przekonuję się, że bez Ludzi się nie da, nie ma szans na oddech, chwilę dla siebie czy poczucie przynależności. To właśnie Dobrzy Ludzie przynoszą spokój ducha. 

PREZENT

Dziś chciałabym zaprezentować Ci pierwszy rozdział mojej książki dla dzieci. Redakcją tekstu zajmuje się Ewa Popielarz, profesjonalistka w każdym calu, a piękne ilustracje przygotowuje niesamowicie zdolna Klaudia Bezak. Nie mogłam trafić lepiej. Zarówno Ewa jak i Klaudia to osoby o anielskiej cierpliwości. Bardzo konkretne i terminowe.
Mam nadzieję, że wybrany fragment książki przeniesie Cię do krainy wyobraźni oraz pobudzi apetyt na więcej. To mój prezent dla Ciebie. Podziękowanie za to, że jesteś, że dzięki Tobie realizuję swoje cele.

*       *      *

W pokoju na poddaszu panował półmrok. Ciepło miękkiego koca otulało śpiącą, a jej spokojny oddech świadczył o tym, że nie opuściła jeszcze krainy snu. Delikatny uśmiech na twarzy nastolatki co kilka sekund zmieniał swój kształt – raz był jak banan, od ucha do ucha, by za chwilę przybrać postać lekko zaokrąglonej ćwiartki jabłka. O czym śniła? Czy zdawała sobie sprawę, że w tym samym czasie inna dziewczynka również odwiedza podobne światy wyobraźni? Pukając do drzwi marzeń, stawały się kimś zupełnie innym, niż były w rzeczywistości. Tańcząc w rytmie szalonego księżyca, w otoczeniu srebrzysto lśniących gwiazd, odkrywały nowe lądy, niedostępne dla wszystkich. Te momenty wspólnego dzielenia snu wydawały się trwać i trwać. Już wtedy przeznaczenie łączyło młode, wrażliwe dusze w jedną – od tej chwili miały pozostać jednością na zawsze.

Otwierając oczy, Julia wiedziała, że to będzie dobra noc. Nie mogła się już doczekać wyprawy. Od pewnego czasu jej sny były dość jednoznaczne i powtarzające się. Widziała łąkę pełną żółtych kwiatów, wąską ścieżkę, a na jej końcu mały domek z szarym dachem. Dostrzegała też otwarte okno na poddaszu, a w nim dziewczynkę. Czuła jej radość i zadowolenie, a czasami ogromny smutek. Wiedziała, że już niedługo się spotkają. Tik-tak, tik-tak – zegar wiszący na niebie odliczał minuty do otwarcia się księżycowych drzwi, gdy Julia poczuła delikatny zapach wanilii. Tak pachniała tylko jedna osoba z ich Królestwa. Odwróciła głowę i zobaczyła swoją najstarszą siostrę. Jest piękna – pomyślała. Piękna i mądra.

– Jesteś gotowa? – zapytała głośno stojąca przed nią kobieta.
– Tak – odpowiedziała pewnie Julia i wyciągnęła ręce w kierunku siostry. Ich dłonie splotły się i obie poczuły, jak magia ogarnia całą przestrzeń. Powietrze przestało drgać i zapadła cisza. Zanim czas się zatrzymał, Kalina wyszeptała:
– Wybierz gwiazdę, siostrzyczko, wybierz dla siebie gwiazdę.

*       *      *

Za oknem hulał wiatr, a mimo to najmłodsza mieszkanka domu przy ulicy Dobrej uchyliła okno. Brzydkie szare niebo przysłaniały chmury, a świat taplał się w deszczu, który od kilku dni nie przestawał padać. Wszystko wokół szumiało, gdy rozległ się pierwszy grzmot. Gdzieś w oddali zaszczekał pies, a jakiś inny przeraźliwie zawył. Tak to właśnie jest z tymi prognozami, rzadko kiedy się sprawdzają – pomyślała mieszkanka pokoju na poddaszu. Miała być ciepła, gwiaździsta noc, a tu chmury, ulewa i wyjące psy sąsiadów. Dziewczyna wyciągnęła rękę, by zamknąć okno i w końcu położyć się spać, ale nagle nastała cisza, a chmury powoli ustąpiły miejsca gwiazdom. Ania otworzyła szeroko oczy, bo to, co zobaczyła, było tak niezwykłe, że aż nierealne. Piękne granatowe niebo błyszczało jak srebrne klamry przy butach mamy. Spadająca gwiazda zaskoczyła ją. A przecież już od kilku nocy na nią czekała. Prowadziła notatki, śledziła fazy Księżyca, by nie przegapić tego ważnego momentu. Momentu, który właśnie nadszedł. Tu i teraz musi wyrazić całą sobą to najważniejsze pragnienie. Ania mocno zacisnęła powieki i wypowiedziała dwa słowa…

A Księżyc je usłyszał.

Katarzyna Berska

  • Kasiu, ja Ciebie podziwiam! Jesteś niesamowita, piszesz wybornie. Cieszę się, że mogę z Tobą współpracować. Trzymajcie się ciepło, dużo zdrowia dla Jasia życzę!

    • Kasieńka! Dziękuję 😀
      Bardzo się cieszę, że podoba Ci się mój fragment. Urosły mi skrzydła 🙂
      Ja również jestem zadowolona, że pracuję z taką profesjonalistką. Jestem spokojna o powodzenie projektu i dzięki temu dużo bardziej efektywna w działaniu 🙂
      Jesteśmy już w domu i mam nadzieję wszystko się ułoży 😀

  • Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę dalszy ciąg! Nie dajcie się chorobom!

    I – to prawda – w życiu do Ludzie są najważniejsi 🙂

    • Teraz już nie damy się pokonać aż tak chorobom.
      Trzeba zacząć bardziej dbać o siebie 😀
      Już niedługo, Ewa 🙂 Już niedługo!

      • Polecam syrop z czosnku. Nie wierzyłam w takie rzeczy, ale od ponad 2 lat podaję go moim dzieciom, jak tylko zaczyna im się katar, i mimo że jest ich trójka, więc teoretycznie powinni się co chwilę nawzajem zarażać – mają 100% frekwencji w przedszkolu 🙂 Trwa właśnie trzeci rok bez antybiotyku. Magia – naprawdę 🙂

        • Ewa! A jak robisz syrop? Wyciskasz czosnek i zostawiasz na „chwil kilka”? Dodajesz coś jeszcze?
          A i muszę się pochwalić – galaretka wyszła super. Zamiast rybki był motylek 😉

          • Motylek? Podziwiam! Mnie ledwo rybka się udała 😀

            A syrop robię tak:
            * pół główki czosnku – przeciskam przez praskę
            * sok z 1 cytryny
            * 4 łyżki miodu
            * 1 szkl. wody

            Wszystko mieszam i zostawiam w przykrytym pojemniku na 24 godziny na blacie w kuchni. Po tym czasie przechowuję już w lodówce, do 7-10 dni.

            Dzieciom podaję syrop już po 12 godzinach. I potem właśnie co 12 godzin, rano i wieczorem po 1 łyżeczce. Nigdy na pusty żołądek.

            Przygotowuję ten syrop zaraz przy pierwszym katarze i działa idealnie. Na początku nie było efektu „wow”, ale dzieciaki dużo szybciej wychodziły z przeziębień. Po paru miesiącach zacząć wystarczać sam syrop. Naprawdę od paru lat nie było u nas w domu antybiotyku!

            Mam na blogu jeszcze inne syropy, ale moim zdaniem ten z czosnku jest najskuteczniejszy: https://babywkuchni.com.pl/?s=syrop

          • Dziękuję Ewa. Zastanawiałam się właśnie czy w przepisie będzie miód 🙂 A na bloga na pewno zajrzę, myślę że znajdę sporo dla siebie.

          • Miód nie dość, że smaczny, to jeszcze zdrowy. Musi być 🙂

  • Zdrówka dla Jasia i siły dla Ciebie! My co prawda w domu, ale też chorujemy – tyle co zaczęliśmy zapoznawanie ze żłobkiem i proszę 🙁 I Synek i ja.
    Przepiękny fragment! Podziwiam i zazdroszczę Ci tej umiejętności czarowania słowem. Z niecierpliwością czekam na całość 🙂

    • W takim razie Ania – dużo, dużo zdrowia! Człowiek zupełnie nie docenia dobrego samopoczucie, dopóki coś niedobrego go nie spotka. Oby choroba szybko minęła i nie dała w kość 🙂
      Dziękuję za miłe słowa. Od autorki to podwójnie ciepłe 😀

  • Zacisze Lenki

    Piękny fragment Kasiu, rysunki też śliczne. Dużo zdrówka dla Jasia, a dla Ciebie dużo sił i cierpliwości.

    • Dziękuję, szczególnie w imieniu Klaudii – Ona mnie po prostu zachwyca swoim talentem 🙂 Niezwykła z Niej osóbka.
      Dziękuję. Siły i cierpliwość na pewno się przydadzą 🙂

  • Kochana, ten fragment obudził we mnie wilczy apetyt! Jak Ty wspaniale kreujesz magię i to napięcie oczekiwania, co się wydarzy później. Piszesz tak jak lubię, ja już po paru słowach totalnie byłam w Twoim świecie. Bardzo malowniczy język, a jednocześnie taki naturalny, niewymagający ode mnie zatrzymywania się na słowie, a obrazie:) To ogromny talent malować literami. Kasiu, nie mogę się doczekać premiery książki, będę pierwszym kupcem:) I zdrowia dla Was, wychodźcie już!

    • Marzena! Dzięki serdeczne! Jak to dobrze, że odważyłam się opublikować ten fragment – bardzo się bałam jakie przyniesie komentarze. I cieszę się, że trafiłam w Twój gust – właśnie o taki klimat odbioru mi chodziło 🙂
      Zdrowie się przyda, zawsze 🙂 My już w domu, a Jaś powoli wraca do łobuzowania, więc chyba nie jest źle 🙂

  • Cudownie! Szykuje się bardzo intensywny czas, podziwiam,że wszystkiemu temu dajesz radę podołac 🙂 Ogromnie podziwiam Twoją kreatywność 🙂 Fragment książki jest wspaniały, niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Powodzenia! Jesteś świetna 🙂

    • Aga! Dziękuję. Mam naprawdę wokół siebie mnóstwo ludzi, którzy mi pomagają. Sama nie dałabym rady. Kreatywność jest jednak mocno czasochłonna 🙂 Ciąg dalszy już niedługo, sama nie mogę się doczekać 😀

  • Od razu widać, że to kobiecy tekst. Mnóstwo w nim delikatności, pastelowych barw i takiego… spokoju 🙂 Zazdroszczę umiejętności kreowania takich klimatów 🙂

    • Maciek! Dziękuję. Wiesz, że ja zawsze chciałam pisać jak mężczyzna – konkretnie, bez kolorytu i nostalgii, ale cóż – natury nie oszukasz. To coś po prostu jest w Tobie i pewnego dnia przestałam z tym walczyć i dostosowywać się do wymagań wydawców 😉 Dlatego bardzo się cieszę, że Ci się podoba 🙂

      • Podoba i to bardzo 🙂
        [chociaż nie zgodzę się, że mężczyźni piszą tak, jak mówisz – bez kolorytu i nostalgii] 😉

        • 🙂 W takim razie to stereotyp, który muszę czym prędzej obalić 🙂

  • Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój blog – jesteś bardzo inspirującą osobą! Czekam na Blogostrefę i trzymam kciuki za nowy projekt. Za Młodego trzymam kciuki jeszcze bardziej – mam nadzieję, że szybko wróci do formy. Jeśli natomiast chodzi o książkę, to jest to pięknie poprowadzona opowieść. Chciałoby się więcej! 🙂

    • Super! Dziękuję za kciuki – przydadzą się na pewno. Jasiek wraca do formy szybciej niż jego mama 😉 Tak to podobno bywa. Zawsze mnie fascynuje jak wiele energii mają w sobie dzieci.
      Dziękuję. Więcej już niedługo.

  • Kasia – bardzo intensywny czas przed Tobą. Mam nadzieję, że z Jasiem już jest lepiej 🙂 Co do Blogostrefy, już u Dagmary pisałam, że nie mogę się doczekać efektów Waszej pracy.
    A fragment książki, bardzo mi się spodobał i sama ją przeczytam z przyjemnością, jak tylko będzie dostępna.

    • Dziękuję Kamila! Jaś sobie radzi 😀 Lepiej niż myślałam 😉
      Ja też nie mogę się już doczekać naszego czasopisma – tyle dla Was mamy niespodzianek, tyle świetnych tematów – dla każdego coś dobrego 🙂
      Książka – mam nadzieję, że już niedługo 😀

  • Kasiu, czytając fragment Twojej książki poczułam się prowadzona niewidzialną, ale przyjemnie ciepłą dłonią 🙂 Cudownie malujesz swój świat. Dbasz o takie drobiazgi! Artystka! Mistrzyni słowa ❤ Książkę już zaklepuję 😉

    • Dziękuję serdecznie 😀 Cieszę się, że Ci się podoba 😀 Rezerwacja dokonana 🙂

  • Jestem pewna, że dasz radę ze wszystkim! Tyle wyzwań i sama powiedz, człowiek od razu czuje, że żyje! 🙂

    • O tak…Czasem taka duża ilość zadań skutkuje lepszą organizacją pracy 😉

  • Kasiu, to będzie dla Ciebie bardzo intensywne lato :), ale to chyba dobrze. Jak się dużo dzieje, to człowiek czuje, że żyje ;).

    • Oj tak… Czasem czuje też, że już „nie żyje” 😉
      Ale mimo wszystko i tego natłoku zadań, daję radę. Raz lepiej, raz gorzej, ale staram się 🙂 Zawsze fascynuje mnie jak wiele ludzie mają w sobie siły i jak ogromnie dużo mogą osiągnąć 🙂 Dla mnie to jest niezwykłe.

Poznajmy się bliżej

Przede wszystkim Mama.

Z wykształcenia filolog polonista, literaturoznawca i językoznawca, grafik DTP.

Z zamiłowania choreograf tańca ludowego, fotograf.

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń

Pozostańmy w kontakcie

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń