YellowPear

WYKORZYSTAJ SWÓJ POTENCJAŁ! O TYM JAK NIE MARNOWAĆ TALENTU.

Od piętnastu lat pracuję jako nauczycielka. Codziennie na pedagogicznej drodze spotykam wiele dzieci, mają one swoje pasje i marzenia.  Borykają się jednak z trudnościami i własnymi emocjami. Są uczniowie, którzy każdego dnia z zapałem przychodzą do szkoły, zadają wiele pytań, szukają odpowiedzi oraz realizują się na zajęciach pozalekcyjnych. Są dzieci spełniające się w konkursach i te znakomicie przygotowujące wieczorki klasowe. Są uczniowie samotnicy i tacy, którzy doskonale współpracują w grupie. Są też takie dzieci, w których tkwią niesamowite talenty. Niestety, często zdolności te zostają stłumione, wyciszone i nie rozwijają się w pełni. Jak uniknąć takiej sytuacji i co robić, by nie marnować talentów?

OBSERWUJ I SŁUCHAJ SWOJEGO SERCA

z

Co najczęściej robi Twoje dziecko w domu? Co robi w szkole na przerwach? Czym się interesuje? Jakie ma pasje? Pisze wiersze? Maluje? Śpiewa? Tańczy? Gra na gitarze lub innym instrumencie? A może uwielbia sprzątać? Kiedy się uśmiecha? Co sprawia mu radość? Gdzie czuje się najbardziej bezpiecznie?
To podstawowe pytania, które rodzic powinien sobie zadać.

Trafna diagnoza talentów dzieci jest ogromnym wyzwaniem nie tylko dla rodziców, ale również nauczycieli. Dokładna obserwacja, rejestrowanie zachowań i reakcji oraz znajomość emocji to bardzo dobry fundament. I pamiętajmy, że nie zawsze nasze metody wychowawcze, zachowania, sposoby postępowania są akceptowalne przez innych. Często ludzie zbyt pochopnie wyciągają wnioski, a to burzy stanowiska, jakie przyjęliśmy. Warto się zatrzymać, zweryfikować słowa „psychologów”, ale zaufać musimy własnym uczuciom, bo to my jako rodzice wiemy, co jest najlepsze dla naszych dzieci.

PROFILUJ

malar-4

Ostatnio wpadła mi w ręce pozycja Howarda Gardnera dotycząca rodzajów inteligencji. Do „grupy sześciu” Gardner zalicza: inteligencję wizualno – przestrzenną, muzyczną, interpersonalną, intrapersonalną, ruchową oraz przyrodniczą. Każda z nich charakteryzuje się konkretnymi kompetencjami. Przestrzenna zawiera między innymi umiejętność projektowania, muzyczna – gry na instrumencie, społeczna (interpersonalna) – doskonałe nawiązywanie kontaktów, refleksyjna (intrapersonalna) – wyciąganie wniosków z przeżytych doświadczeń, ruchowa – zdolności sportowe, a przyrodnicza – rozumienie praw natury.
Jeśli będziemy doskonałymi obserwatorami, dostrzeżemy w zachowaniach naszych dzieci, które profile dominują, a które są zdecydowanie na uboczu. Wówczas, by ujawnić prawdziwy talent, wystarczy wyciągnąć pomocną dłoń i życzliwie wesprzeć przedszkolaka, ucznia czy studenta.

malar-2

Pasja mojej córki ujawiła się dość dawno. Jako mała dziewczynka uwielbiała układać puzzle, rysować mapy drogi do przedszkola, zostawiać liściki z graficznymi wskazówkami dla mnie czy Męża. Kiedy była przedszkolakiem najchętniej projektowała stroje dla swoich lal, a potem próbowała je wykonać. Jej ulubionym tworzywem była plastelina. Nakładała, więc ulepione spódnice, sukienki, spodnie na ciało lalki. Dobierała dodatki, pracując nad torebkami, kapeluszami czy butami. Dziś jest uczennicą piątej klasy, mającą ogromne problemy z matematyką, ale jej rysunki, szkice, projekty ubrań zachwycają. Zaczęła również interesować się sztuką – lubi odwiedzać muzea, wystawy, przeglądać „dorosłe” albumy, które podsuwa jej babcia (kiedyś nauczycielka plastyki) i uczestniczyć w warsztatach artystycznych. Oczywiście, że nie wie jeszcze czego tak naprawdę chce, bo oprócz rysowania uwielbia być „królową” kuchni, tańczyć i śpiewać, to jednak niezaprzeczalna jest radość tworzenia. Wybór nowych materiałów plastycznych wywołuje szeroki uśmiech, a praktykowanie przynosi zadowolenie. Córa ogromnie dba o swój artystyczny „arsenał” – farby, kredki, pędzle, bloki czy promarkery przechowuje w pudełkach i chowa przed bratem, by przypadkiem niczego nie zniszczył.

ZWRACAJ UWAGĘ NA EMOCJE

muzy

Pracując w szkole, zwróciłam uwagę na to jak wiele dzieci, mimo że wykazuje szczególne predyspozycje w jednym kierunku, jest wyobcowanych. Nie jest to regułą, ale często się powtarza – tacy uczniowie są albo zbyt nieśmiali, albo zbyt śmiali, wrażliwi lub nadwrażliwi, boją się lub reagują agresywnie, rzadziej nawiązują bliższe kontakty, bowiem odsuwają się od innych. Musimy jednak pamiętać, że współczesny świat to przede wszystkim praca zespołowa, a relacje domowe nie zastąpią tych rówieśniczych. Warto, więc stworzyć utalentowanemu możliwość funkcjonowania w grupie. Wybrać zajęcia zespołowe, a nie indywidualne. Otworzyć na środowisko. Wskazać miejsca, gdzie koledzy i koleżanki podzielą pasje, staną się wsparciem oraz „partnerami” w zdobywaniu kolejnych umiejętności. Zadbać o spójność wewnętrzną dziecka, uspokoić emocje, zrównoważyć bycie tylko ze sobą z byciem z innymi. A kiedy już nasze utalentowane dzieci dorosną, same podejmą decyzję, czy chcą realizować się w światłach reflektorów, przy udziale grupy czy może w ciszy domowego ogniska przy wsparciu jedynie tych najbliższych.

malar-1

Córa lubi być sama. Pracuje w swoim pokoju. Rysuje, maluje lub tworzy. Kiedyś swoje prace pokazywała dopiero, kiedy były skończone. Nie konsultowała pomysłów, doboru materiałów czy kolorów. Planowała, podejmowała decyzje i realizowała założone zadania. Kiedy dwa lata temu „wybierała” zajęcia pozalekcyjne, skupiała się na tych mocno zindywidualizowanych. Przystała jedynie na propozycję Męża co do uczestnictwa w Szkolnym Zespole Ludowym. Przebywanie z innymi dziećmi poza szkołą, rozmowy na tematy zupełnie nie związane z nauką, liczne wyjazdy na koncerty i występy – to wszystko sprawiło, że zaczęła się z nami dzielić swoimi pomysłami i uczuciami. Podjęła również decyzję o udziale w zajęciach plastycznych. Bała się, bo ze względu na to, iż w naszej placówce tego typu zajęć nie ma, musiała dołączyć do grupy gimnazjalnej. Trafiła na świetnego pedagoga, który dostosowuje metody nauczania do potrzeb każdego dziecka. Widzę jak chętnie moja dziewczynka bierze udział w zajęciach, mimo że wymaga to od niej ogromu pracy i poświęcenia wolnego czasu.     

NIE OCZEKUJ PERFEKCJI WE WSZYSTKIM

sport-2

Już kilkakrotnie pisałam o tym, że nie ma ludzi idealnych. Są tylko idealnie nieidealni.

Każda mama marzy o tym, by jej dziecko było w szkole szczęśliwe. Uśmiechało się po powrocie do domu, pokazywało dobre oceny w dzienniczku… Nie zawsze jednak tak jest. Czasem mamie potrzeba dużo siły, by zaakceptować fakt, że jej najukochańszy „maluch” nie przyniesie do domu szóstki z przyrody czy matematyki, ale za to pochwali się czymś innym – nowo nauczoną piosenką, namalowaną pracą czy znakomitym wynikiem w biegach przełajowych. Ważne jest docenianie tych sukcesów, dostrzeganie pracy włożonej w osiągnięcie choćby najmniejszego celu. To mobilizuje do działania, sprawia, że dzieciom się chce, że nie traktują zadań jako zło konieczne i z zapałem podejmują się kolejnych wyzwań.
My jako rodzice mamy ważną rolę do zagrania – powinniśmy pomagać i wspierać, ale również udzielać wskazówek, korygować zachowania i rozwijać talent, który tkwi w naszym dziecku. Nie wszyscy uczniowie będą świetnymi matematykami, nie wszyscy okażą się sportowcami. Sukcesu w wielu dziedzinach jednocześnie nie osiągnie wielu. Akceptacja tego, że nasze pociechy z czymś sobie nie radzą, jest bardzo trudna. Trudna jest zarówno dla nas jak i dla naszych dzieci. Udzielenie pomocy w chwilach niepowodzeń spowoduje, że młodzi ludzie nauczą się radzić sobie z porażkami, które przecież będą napotykać na swojej drodze.

Kiedy patrzę na córkę dostrzegam jak ważni jesteśmy w jej życiu. Zawsze i wszędzie o nas pamięta – czy to będzie przygotowanie śniadania, czy zajęcie miejsca w pociągu, czy nawet przyniesienie koca, bo „przecież jest zimno”. Ta ważność to ogromna odpowiedzialność. Jednocześnie przecież wychowujemy i uczymy. Ganimy i chwalimy. Bardzo chciałabym, by moja córka rozwijała skrzydła, by była pewna swoich umiejętności i zdawała sobie sprawę z niedoskonałości. By walczyła z przeszkodami, ale umiała również odpuścić, poprosić o pomoc, nie bać się. Kiedy przychodzi do domu i „niesie” w dzienniczku gorszą ocenę, walczę ze sobą. Walczę z emocjami, by nie powiedzieć za dużo, by jej nie zranić, bo przecież czasem po prostu nie jest w stanie wykonać danego zadania. Ta chwila, kiedy pozwalam, by uczucia wzięły górę, by zbyt wysokie wymagania „zablokowały” moje dziecko, jest moją porażką. Każdego dnia uczę się rozsądku i nie szukania perfekcji we wszystkim. Uczę się jak mądrze nie koncentrować się na brakach czy niepowodzeniach i jak tym samym nie zaniedbywać tego, co jest najcenniejsze.   

DOSTRZEŻ TALENT W SOBIE

jesien-3

Nie tak dawno temu byliśmy dziećmi. Podobnie jak nasze pociechy my również wykazywaliśmy się szczególnymi predyspozycjami. Niektóre z talentów ujrzały światło dzienne, inne zostały stłumione. Nigdy jednak nie jest za późno. Zrozumienie swoich mocnych stron, wykorzystywanie ich każdego dnia i w wielu sytuacjach, przynosi przecież zadowolenie i satysfakcję.
Podczas jednego ze swoich spotkań Brian Tracy powiedział: „Wszyscy jesteśmy bardzo utalentowani. Tyle, że każdy na inny sposób. Każdy ma jakiś talent, choć większość z nas nie wykorzystuje naturalnych atutów. Dlaczego? Bo po prostu nie wiemy jakie one są. Kiedy poznasz swój talent, odkryjesz osobistą strefę doskonałości, pomnożysz szansę na osiągnięcie wybitnych rezultatów […] Skup się na doskonaleniu tego, w czym jesteś najlepszy. Skoncentruj swoją energię i siły w tych obszarach, w których masz największy potencjał.”

Czy masz świadomość własnych talentów?
Czy dostrzegasz talenty swoich dzieci?
Jak dbasz o rozwój tych szczególnych umiejętności?

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się swoimi odpowiedziami w komentarzu.

jesien-6

Ze względu na małe problemy (mam nadzieję chwilowe) ze sprzętem fotograficznym, zdjęcia do dzisiejszego postu pochodzą z banku darmowych zdjęć, na licencji CC0, ze strony UNSPLASH. Mam nadzieję, że Ci się podobają.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Katarzyna Berska

  • Kasiu, znakomity tekst, który powinien przeczytać każdy rodzic! Czytając myślałam sobie, że jako dziewczynka byłam bardzo podobna do Twojej córeczki – też uwielbiałam tworzyć, rysować, malować, pisać. Oczywiście rodzice wspierali mnie w tym, chwalili, zapisywali na zajęcie plastyczne. Ale jak dziś pamiętam ten okres w liceum, gdy razem z rówieśnikami wybieraliśmy kierunki studiów: nagle przestało liczyć się to, co lubimy i w czym jesteśmy dobrzy. Nagle najważniejsze stało się to, po jakim kierunku będzie nam łatwo znaleźć pracę, najlepiej dobrze płatną. Smutne, że właśnie w tym czasie nie znalazł się nikt, kto by nas pokierował, kto by powiedział: „rób to, co kochasz, co podpowiada Ci serce”. Sama zaczęłam się nad tym zastanawiać dopiero po kilku latach studiów i pracy w zawodzie. Owszem, jestem dobra w tym co robię, ale robiąc to, do czego mam talent, mogłabym być jeszcze lepsza i najważniejsze – szczęśliwsza. Wiem, że sama świadomość tego to już duży plus i czuję, że przede mną wielkie zmiany 🙂 cytując: „Nigdy nie jest za późno, by stać się tym, kim możesz być.”(George Eliot). Pozdrawiam cieplutko!

    • Ania! Ogromny szacunek dla Twoich Rodziców za to, że Cię wspierali, dopingowali i „pozwalali” działać 🙂
      Zgadzam się z każdym Twoim słowem 🙂 Nie jest za późno na zmiany! Bez względu na to ile ma się lat i co stało się naszą pracą zawodową. Czasem po prostu trzeba zaryzykować. Kierując się sercem, wiedzą na własny temat, możemy zdobywać szczyty i co najważniejsze – być szczęśliwymi ludźmi 🙂

  • Przepiękny tekst :* taki ciepły i dający do myślenia 🙂 jednak wiesz, co mnie boli w polskim systemie edukacji? Że musimy się uczyć przedmiotów, które nas nie interesują. Nie mogę odżałować, że spędziłam mnóstwo godzin na fizyce czy chemii, których wręcz nienawidziłam i bałam się. Ile bym dała, żeby te godziny zamienić na polski, historię czy właśnie plastykę. I dlatego tak bardzo zazdroszczę Amerykanom, że mogą się uczyć tego, czego chcą już od najmłodszych lat.

    • Paulina! Dokładnie! Nasz system edukacji pozostawia tak wiele do życzenia. Dzieciaki mają ogromne pokłady możliwości, które w natłoku szkolnych „obowiązków” giną. To bardzo smutne i przykre. Możemy tak wiele zrobić i niestety tak samo wiele spraw jest od nas niezależnych. Mam tylko nadzieję, że nam jako rodzicom (i przyszłym rodzicom) uda się pokierować dziećmi, nauczyć je podejmowania właściwych decyzji – tych zgodnych z „biciem serca” i własnym sobą.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Mam nadzieję, że już niedługo będę miała możliwość przeczytania wpisów o Twojej Wielkiej Przygodzie poza Polską. Już nie mogę się doczekać!

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Moi rodzice nigdy nie zawracali sobie głowy wymyślaniem nam kreatywnych zajęć czy próbą dojścia do tego jakie konkretnie talenty ich dzieci powinny rozwijać. Nie obserwowali, nie wyciągali wniosków. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale być może dlatego dziś sama jestem nieświadoma swoich talentów (swoją drogą wątpię jednak, żebym jakieś miała), a gdy chcę się przekonać i rozpoczynam poszukiwania siebie w tej sferze- bardzo szybko się wszystkim nudzę i porzucam bądź uznaję za nietrafne, niepasujące do mnie. 🙂

    Mimo to piękny tekst. 🙂 Jak zwykle niesamowicie wartościowy, jak każdy podejmowany na Twoim blogu temat 🙂

    • Klaudia! Przede wszystkim dziękuję bardzo za tak miłe i ciepłe słowa!
      Jestem przekonana, że tkwią w Tobie ogromne pokłady talentów, a wrażliwość, którą w sobie nosisz, jest dla mnie tego największym dowodem. Po prostu jeszcze ich nie odkryłaś, choć metoda odrzucania też jest świetnym sposobem na poznanie siebie 🙂 Przyjdzie taki dzień, że stwierdzisz: „to właśnie chcę robić, w tym czuję się najlepiej”. Tego Kochana Ci życzę. Spełnienia i szczęścia. Pozdrawiam 🙂

  • Mam syna, który jest już studentem. Jakieś 8 lat temu zupełnie przypadkowo usłyszałam o naborze dzieci i młodzieży do Skautów Europy. Pomyślałam, że syn dojeżdzając od początku nauki 18 km do szkoły do Krakowa ( mieszkamy od kilku lat na wsi pod Krakowem) może czuć się nieco wyobcowany, a jego przyjaźnie mogą być z koniecnzości powierzchowne. W ten weekend kiedy odebrałam z rąk uśmiechniętych skautów ulotkę o pierwszej zbiórce, syn był z tatą na męskiej wyprawie w górach i po powrocie powiedział mi, że dojrzał do kilku decyzji: Do porzucenia zajęć Kung-fu, do sprzedania instrumentu, którego zakup okazał się nietrafiony. Zerknął na ulotkę i wybrał się na pierwszą zbiórkę. Jego zaobserwowane przeze mnie talenty w kontaktach z innymi ludźmi, talenty organizatorskie sprawiły, że szybko zdobył nowych , wartościowych przyjaciół i nabrał pewności siebie. Ten wybór skutkuje kolejnymi, dobrymi decyzjami.Ostatnio usłyszałam: ” Mamo, twoja pomoc w wyborze odpowiedniego liceum i zastane tam środowisko oraz życie skautingiem były dwiema najlepszymi przygodami mojego życia”.Wiesz, prawie pękłam z dumy:) Tak, racja. Profilowanie dziecka i danie mu wyboru, taktowne nakierowanie, mogą zdziałać cuda:)) .
    Ps jestem tu pierwszy raz i bardzo mi się spodobało:) Pozdrawiam!

    • Lunka! Księżycowa Lunka 😉
      Przede wszystkim bardzo dziękuję za komentarz 🙂 Bije z niego taki spokój.

      Twoja wypowiedź uświadomiła mi jeszcze jedno – jak ważne jest zaufanie między rodzicem, a dzieckiem. Jak ważna jest wiara w to, że wspólnie możemy podejmować najlepsze decyzje. Dzięki obserwacji i znajomości swojego Syna wiedziałaś, co może Mu się spodobać, w czym ma szansę się odnaleźć i odnieść „sukces”. Może nawet On sam czuł to jedynie gdzieś bardzo głęboko w sobie. A jednak Ci zaufał 🙂 Uwierzył.
      Radość dziecka jest czymś niesamowitym 🙂 dlatego rozumiem Twoją dumę i szczęście. Życzę Ci kolejnych takich małych i większych sukcesów 🙂
      A Twojemu Synowi Studentowi – satysfakcji z podejmowanych działań i zadowolenia ze wszystkiego, co robi 🙂

      Cieszę się, że do mnie trafiłaś i że Ci się spodobało 🙂
      Pozdrawiam Cię gorąco 🙂

      • Dziękuję i do poczytania:-)

      • Dziękuję za ciepłe słowa. Tyle ostatnio trudnych uczuć generuje net, ze musialam chwilę pobyc na w realu i zająć się tym co wokół. z przyjemnością będę wracac do ciebie,a jednocześnie zapraszam na moj blog.Poziomkowe Wzgórze.pl
        Dobrego dnia:-)

  • Marzy mi się, żeby pomóc mojemu dziecku rozwijać pasję. Wierzę w to, że jeśli dam córce możliwość rozwoju w kierunku, który ona sama sobie wybierze (oczywiście przy mojej obserwacji i pomocy), to w przyszłości może być najlepsza, może mieć zawód, o którym marzy. I przede wszystkim – będzie szczęśliwą osobą, która będzie wierzyła w to, co robi.

    Moi rodzice skupiali się na swoich potrzebach, nie moich pasjach. Dla nich ważne było, żeby każdy przedmiot był zaliczony na piątkę, a nie czy czuję się dobrze, czy rozwijam jakiekolwiek zdolności. Z drugiej strony oni uważali, że wymagając ode mnie najlepszych ocen, pomagają mi.

    Twój tekst uświadomił mi, że moim talentem jest inteligencja interpersonalna (refleksyjna). Do tej pory nie odbierałam tego jako talent – uznawałam, że to normalne: wyciągać wnioski z każdego życiowego doświadczenia. A tu proszę – jestem w czymś dobra 🙂

    • Kasia!
      Znakomicie Cię rozumiem. W moim przypadku było podobnie – do dziś pamiętam jak ogromną wagę Mama przywiązywała do ocen. Duma z czerwonych pasków, bardzo dobrych ocen… Nie mam żalu, to przeszłość i nie da się już jej zmienić. Na pewno wiele mnie nauczyła, zaraziła swoją miłością do folkloru, muzyki, plastyki. Ciężko odejść od przyzwyczajeń, wpojonych zasad. Mimo to widzę jak bardzo zmieniło się Jej nastawienie. Jako Babcia ogromnie wspiera moją córę oraz pomaga w rozwijaniu talentu.

      Masz rację – mamy ogromny wpływ na to, co spotka nasze dzieci. Obserwacja, pomoc, siła i podążanie za dzieckiem sprawią, że Maluchy i Większe Dzieciaki staną się w przyszłości szczęśliwymi ludźmi 🙂

      Super, że mój tekst dał Ci małą podpowiedź co do własnych zdolności – bądź z siebie dumna, bo umiejętność rozumienia doświadczeń i wyciąganie z nich wniosków, wcale nie jest łatwe. A jeśli to potrafisz, wiele spraw możesz szybko rozwiązać i z każdego życiowego wydarzenia wyjść silniejsza i mądrzejsza 🙂
      Pozdrawiam Cię cieplutko 🙂

  • Ale mądry tekst! Po przeczytaniu go zrobiło mi się tak ciepło na sercu!:) Dobry z Ciebie pedagog i rodzic!:)

    • Bardzo serdecznie dziękuję 🙂
      Każdego dnia się uczę, starając się, by jak najwięcej spraw było poukładanych, różnie z tym jednak bywa, więc tym bardziej ogromne dzięki za ciepłe słowa 🙂

  • Ja nigdy nie chodzilam na żadne zajecia dodatkowe, nie miała jakiejś pasji. Jednak córka uwielbia sport, rok temu poszła na przykładowy trening piłki nożnej, ale uznała, że jednak to nie dla niej, nie zmuszałam 🙂 Jesli woli kopać z tatą na ogródku-jej wybór! Kocha czytać książki, więc dostarczam jej ich tyle ile mogę 🙂 W tym roku postanowiła chodzić na tańce i widzę , że sprawia jej to ogromną radość, od zawsze miała słuch i wyczucie rytmu!

    • Pewnie 🙂 Swoje pasje można również realizować w zaciszu domowego ogródka 🙂
      Super, że córa szczęśliwa i spełnia się w tańcu, a mama obserwuje, czuwa i wspiera 😀

Poznajmy się bliżej

Przede wszystkim Mama.

Z wykształcenia filolog polonista, literaturoznawca i językoznawca, grafik DTP.

Z zamiłowania choreograf tańca ludowego, fotograf.

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń

Pozostańmy w kontakcie

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń