YellowPear

IDEALNIE NIEIDEALNI #1. CZEGO NAUCZYŁ MNIE MÓJ MĄŻ.

Prawie wszystkie Dziewczynki i prawie wszyscy Chłopcy marzą o Kimś Bliskim „na zawsze”. Nie chodzi tylko o Księcia na Białym Koniu, przystojnego i ciepłego mężczyznę lub cudowną, interesującą Księżniczkę, kobietę pełną wrażliwości i siły. Marzymy o dobrej, zdrowej przyjaźni. O cieple, które rozchodzi się w naszym ciele, kiedy jesteśmy blisko Niego lub Niej. Czasami długo czekamy, czasami przychodzi szybko, czasami mija nas, bo nie jesteśmy zbyt uważni, tkwimy w przeszłości, zamykamy się na przyszłość. Taka miłość, przyjaźń, coś niesamowicie ulotnego… Coś Idealnie Nieidealnego.

MAŁŻEŃSTWO

Jesteśmy razem prawie piętnaście lat. Znamy się… od dwudziestu. Nasze życie nie było usłane różami, choć malutkich, romantycznych chwil w nim nie brakowało. Żadne z nas nie miało wzorców, z których moglibyśmy korzystać podczas budowania związku. Zanim tak naprawdę powiedzieliśmy o sobie „my”, na plan dalszy (nie ostatni) odsunęliśmy własne, indywidualne potrzeby zastępując je wspólnymi, przeżyliśmy wiele trudnych i mocno burzliwych momentów. Zresztą – nadal je przeżywamy, bo jesteśmy tylko ludźmi i jak ludzie popełniamy błędy.
Potrafimy jednak rozmawiać…

CZEGO NAUCZYŁ MNIE MÓJ MĄŻ ?

p2

Myśląc o swoim małżeństwie, myślę o Mężczyźnie, który jest obok mnie. Długo na Niego czekałam. Nie było „idealnie”, docieraliśmy się, momentami czuliśmy się skrzywdzeni, czegoś nam brakowało, ale czas przyniósł zrozumienie i uczucie, które teraz napędza nas do życia ze sobą. Przez ten okres bycia razem mój Mąż nauczył mnie wielu rzeczy. Byłaby to nieskończenie długa lista, na której znalazłyby się zarówno bardzo prozaiczne sprawy, jak i te mocno poważne. Chciałabym Ci opowiedzieć o kilku z nich – tych, które miały ogromny wpływ na to, jaką dziś jestem osobą.

1. Uwierz w siebie.

Nie pamiętam już ile razy mój Mąż powtarzał mi, że osiągnę to, o czym marzę. Ile razy wspierał każdą (dosłownie każdą) inicjatywę, której się podejmowałam. Znajdował pozytywy, odsiewał to, co niepotrzebne i inspirował do działania. To dzięki Niemu decydowałam się brać udział w konkursach, różnego rodzaju zmaganiach i to dzięki Niemu podnosiłam się po porażkach. Wierzy chyba we mnie najbardziej na świecie, ufa mojej intuicji i umiejętnościom. Czuję, że akceptuje mnie i moje błędy. Cieszy się z sukcesów, nie zazdrości i stawia na pierwszym miejscu moje dobro.

2. Kochaj i bądź czuła.

Dla mojego Męża najważniejsza jest Miłość. Zarówno nasza jak i ta rodzicielska. Czasem mnie to dziwi, bo twardy i silny z Niego człowiek, który chowa uczucia bardzo głęboko. Jednak, jeśli chodzi o nas i całą naszą rodzinę jest pełen ciepła i wrażliwości. To On nauczył mnie, że ważne są małe chwile czułości. Krótkie, niby przelotne dotknięcia, mały buziak na dzień dobry i do widzenia, dotknięcie rąk, wspólny spacer i rodzinny obiad. 

3. Pochwal i doceń.

Był etap w moim życiu, że miałam problemy z chwaleniem Bliskich. Z łatwością przychodziło mi pochwalenie Kogoś, kto nie należy do mojej małej rodziny, ale jeśli chodzi o Męża i Dzieci… Od pewnego czasu jest inaczej. Nadal walczę z pragnieniem posiadania „idealnego” życia, ale doceniam to, co robią dzieci i małymi kroczkami zbliżam się do chwalenia Męża. Rozumiem, że nie od razu trzeba wykosić całą trawę na podwórku czy posprzątać cały dom. A malutka pochwała dotycząca tego, co zrobił, działa cuda. Doceniam, że pracując, znajduje czas na wszystko to, o co Go poproszę. I przestało mi przeszkadzać, że czasami czekam na to dłużej, niż w moim mniemaniu powinnam.

4. Odpuść i wybacz.

Chciałabym wiele, ale jak wiadomo doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a i człowiek nie zawsze czuje się zdolny do robienia tych wszystkich rzeczy, które sobie zaplanował. Mąż nauczył mnie, że jak każdemu i mnie należy się odpoczynek, sen oraz spokój. Czasami trzeba odpuścić, zostawić pewne rzeczy za sobą, nie wracać do tego, co się nie udało i żyć tym, co przynosi los. Dzięki Niemu przestałam winić innych, jeśli chodzi o chorobę córki. Przestałam się zastanawiać co by było, gdyby było inaczej. Dzięki Niemu potrafię odmówić, jeśli brakuje mi czasu. Dzięki Niemu również potrafię sobie wybaczać to odmawianie.

5. Bądź z nami, nie obok nas.

Aktywność zawodowa, zespołowa oraz internetowa wciąga. Przygotowania do pracy, tworzenie nowych rzeczy. Pisanie. Oddzielić życie zawodowe od tego rodzinnego to naprawdę wielka sztuka. Dla Męża jest to jednak niesamowicie proste – dla Niego „jest czas na pracę i jest czas dla rodziny”, „jest czas na naukę i jest czas na zabawę”. Potrafi to znakomicie rozdzielić i tego właśnie mnie uczy. Bycia z Rodziną. Takiego całkowicie z Rodziną, podczas którego nie ma myślenia o tym, co powinnam zrobić, czego nie zrobiłam i jak ja sobie z tym wszystkim poradzę. Tu i teraz jest On i Nasze Dzieci. A potem przyjdzie chwila na Coś Innego.

6. Staraj się zrozumieć.

Nie rozumiem „czarnego humoru”. Co nie oznacza, że się nie śmieję. Śmieszą mnie i przynoszą radość naprawdę najróżniejsze rzeczy. Nie umiem jednak w 100% oddzielić słów, które padają z ust innych jako mniej poważne stwierdzenia od tych faktycznie mocno poważnych. Moim zdaniem niektóre problemy są zbyt istotne, by bagatelizować je krótkimi, dziwnymi słowami. Nie dla mnie, więc „kawały” z czarnym zakończeniem czy śmianie się ze wszystkiego. Dzięki Mężowi w ostatnim czasie zrozumiałam jednak, że każdy człowiek ma własne sposoby na radzenie sobie z lękiem i trudnościami. I nie mnie to oceniać. Staram się, więc nie przyjmować do siebie wszystkiego, co mówią ludzie i w jaki sposób to mówią. Niestety dla mnie to bardzo, bardzo trudne, dlatego jeszcze czasem boli „czarny humor” i „normalne” dla innych słowa.

7. Wypij ze mną kawę i porozmawiaj.

Każdy człowiek ma gorsze chwile. Przychodzą momenty, że płacze, załamuje się. Jest mu źle. Nie ma ludzi, którzy wiecznie są szczęśliwi i zadowoleni, bo życie nie należy do łatwych. Kiedy byłam małą dziewczynką i stało się coś niedobrego, zwykle zamykałam się w sobie i nikomu niczego nie mówiłam. Mój Mąż nauczył mnie, że może być inaczej. Najważniejsze to podzielić się z kimś swoim bólem, smutkiem czy nawet złością. W naszym małżeństwie nie ma cichych dni, nie mijamy się szerokim łukiem bez słowa. Rozmawiamy. Czasem przy kawie, czasem przy obiedzie, czasem podczas „rozpalania w piecu”. Czasem spokojnie, czasem nie, ale rozmawiamy. To osoba, której mogę powiedzieć o tym, co mnie martwi i czego się boję. Wiem, że nie zdradzi mojego zaufania, że nie wyśmieje. Kiedy trzeba postawi do pionu, kiedy trzeba przytuli i pocieszy, a kiedy trzeba zacznie śpiewać i tańczyć, co rozbawia do łez wszystkich z naszej rodziny.

Uczymy się od siebie cały czas i cały czas się poznajemy. To dzięki Mężowi nie odkładam pewnych rzeczy na później. Wstaję rano, by popatrzeć na Jego zaspaną twarz. Zaakceptowałam, że ktoś mówi do mnie „Kasia”, co kilka lat temu było dla mnie trudne, bo „Kasia” wydawała mi się taką małą, niedojrzałą dziewczynką, którą nie chciałam być. Przyjęłam też do wiadomości, że mogę się mylić.

p

Kiedy podjęliśmy decyzję o małżeństwie obydwoje byliśmy jeszcze na studiach. Wielu ludzi wokół nas (napiszę delikatnie) było zaniepokojonych tą sytuacją. Do dziś pamiętam słowa jednej z koleżanek: „Z czego będziecie żyli? Jak sobie poradzicie? Miłości do garnka nie włożycie!”. Wtedy bardzo mnie to zabolało…
Dziś, po prawie piętnastu latach bycia razem, mogę powiedzieć, że z tej miłości codziennie „gotujemy” zupę. I za każdym razem smakuje ona inaczej. Czasem gorzej, czasem lepiej. Czasem jest przepyszna, a czasem nie.

A czasem nasze bycie razem jest takie, jacy jesteśmy my. Idealnie Nieidealne.

Zdjęcie tytułowe wykonał Tomasz Proczka

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Katarzyna Berska

  • Co za romantyczny wpis… I taki czuły… Uwielbiam Kochana i poproszę jeszcze <3 Zrobiło mi się sentymentalnie, bo chociaż ja jestem mężatką dopiero od dwóch lat to mam równie wspaniałego męża 🙂 chociaż też bywa różnie 🙂 raz na wozie, raz pod wozem, ale ważne, że razem 🙂

    • Pewnie 🙂 Razem jest dużo, dużo lepiej 🙂
      Dwa lata po ślubie… Kiedy to było 😉 Teraz mi się sentymentalnie zrobiło 🙂
      Fantastyczny czas. Kolejnych lat Ci życzę – cieplutkich i spokojnie szalonych 😀

  • W każdym zdaniu wiele emocji i czułości, co świadczy o sile Waszej miłości, tak sądzę. Świetny wpis, publiczna pochwała męża jest jak najbardziej wskazana. Mój mąż to też wspaniały człowiek, z wadami i zaletami jak każdy, ale dzięki niemu mam szczęśliwe życie, mimo że od 7 lat jestem słomianą wdową:-( P.S. A znamy się od zerówki i mamy 8 lat dodatkowo spędzonych w podstawówce:-):-)

    • Kasia! Ta publiczna „pochwała” sprawiła, że Mąż urósł kilka centymetrów 😉 Wady ma, bo jak to tak bez wad ;), ale człowiek z Niego dobry i to najważniejsze.
      Wiesz, ja zawsze marzyłam o Mężu w mundurze – trafił mi się taki. Co prawda nie żołnierz jak u Ciebie, ale granat też jest w porządku 🙂
      Znacie się od zerówki?! Wow. Kawał „wspólnego” czasu za Wami 🙂 Dużo szczęścia Wam życzę, Kasiu 😀

    • Kasia! Ta publiczna „pochwała” sprawiła, że Mąż urósł kilka centymetrów 😉 Wady ma, bo jak to tak bez wad ;), ale człowiek z Niego dobry i to najważniejsze.
      Wiesz, ja zawsze marzyłam o Mężu w mundurze – trafił mi się taki. Co prawda nie żołnierz jak u Ciebie, ale granat też jest w porządku 🙂
      Znacie się od zerówki?! Wow. Kawał „wspólnego” czasu za Wami 🙂 Dużo szczęścia Wam życzę 😀 i jeszcze więcej miłości 😀

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Piękny, nacechowany emocjami tekst. Nic, tylko zazdrościć idealnego męża 🙂
    Oby ogień nigdy nie zgasł i żeby zawsze było tak czule! 🙂

    • Idealnie NIEIDEALNEGO 😀
      Oby nie zgasł… Będziemy się starali.

Poznajmy się bliżej

Przede wszystkim Mama.

Z wykształcenia filolog polonista, literaturoznawca i językoznawca, grafik DTP.

Z zamiłowania choreograf tańca ludowego, fotograf.

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń

Pozostańmy w kontakcie

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń